Toolero
Powrót do bloga

Ewidencja narzędzi w firmie budowlanej - od czego zacząć?

Praktyczny poradnik wdrożenia systemu ewidencji narzędzi w firmie budowlanej. Od czego zacząć, jak ograniczyć straty i zapanować nad chaosem na budowach.

Czytaj po angielsku
Elektronarzędzia w firmie budowlanej

Poniedziałek, siódma rano, budowa osiedla pod Warszawą. Marek, kierownik budowy, stoi w magazynie i dzwoni. Potrzebuje lasera krzyżowego. Firma ma trzy sztuki. Problem w tym, że nie wie gdzie jest ani jeden.

Dzwoni do Tomka — "Chyba oddałem w piątek". Dzwoni do Janka — "Ja go nie brałem od tygodnia". Dzwoni do biura — "U nas nie ma, sprawdź w busie". Bus jest na drugiej budowie, czterdzieści minut jazdy.

Godzinę później Marek stoi w Castoramie z kartą firmową. Kupuje czwarty laser krzyżowy za 1 400 zł.

Dwa dni później znajduje ten pierwszy. Leżał w magazynie, tylko źle odłożony — za skrzynką z kołkami.

Ewidencja narzędzi w firmie budowlanej to temat, o którym Marek słyszał od lat. Brzmi znajomo?

Cena braku ewidencji — poranny telefon

Marek nie był wyjątkiem. Był normą. Jego firma miała ponad 500 narzędzi o łącznej wartości 200 000 zł. Rocznie traciła 5-15% wartości tego sprzętu — nie przez włamania czy kradzieże, ale przez zwykły bałagan. Nikt nie pamiętał gdzie co jest, nikt nie wiedział kto co wziął, nikt nie pilnował terminów zwrotów.

Konkretny przykład

Firma z 500 narzędziami o łącznej wartości 200 000 zł traci rocznie od 10 000 do 30 000 zł. To nowy samochód dostawczy co dwa lata - wyrzucony przez brak porządku.

Do tego dochodziły koszty, których nikt nie wpisywał w żaden arkusz. Godziny spędzone na szukaniu. Opóźnienia projektów, bo brakowało kluczowego narzędzia. Dublowanie zakupów — jak ten czwarty laser. Naprawy sprzętu, który poszedł w niepowołane ręce. Gdy Marek zsumował ile kosztuje wyposażenie ekipy budowlanej od zera, a potem doliczył roczne straty — zrobiło mu się słabo.

"Wydawałem więcej na uzupełnianie strat niż na nowe projekty" — powiedział mi, gdy spotkaliśmy się pół roku później. "A najgorsze było to, że nawet nie wiedziałem ile tracę. Bo nikt tego nie liczył."

Pierwsza decyzja — policzyć wszystko

Marek długo odkładał inwentaryzację. Zawsze było coś pilniejszego — termin do dotrzymania, ekipa do zorganizowania, materiał do zamówienia. Ale po incydencie z czwartym laserem powiedział sobie: dość.

Wyznaczył sobotę. Ściągnął wszystko w jedno miejsce — dosłownie wszystko. Z busów, z budów, z prywatnych garaży pracowników. O tym jak przeprowadzić inwentaryzację narzędzi w firmie krok po kroku czytał wieczorem przed tą sobotą.

Był zaskoczony ile narzędzi "wypłynęło" z nieoczekiwanych miejsc. Dwie wiertarki z bagażnika Tomka. Szlifierka z garażu Janka — "brałem na weekend, zapomniałem oddać". Laser — ten "zaginiony" — za skrzynką w magazynie.

Potem podzielił narzędzia na kategorie: elektronarzędzia, ręczne, pomiarowe. Ocenił stan każdego — sprawne, wymagające naprawy, do wymiany. Przypisał wartość — zarówno zakupową jak i obecną.

Ta jednorazowa robota zajęła mu sobotę i niedzielę. Ale dała fundament pod wszystko, co dalej.

Bo teraz Marek wiedział co ma. Po raz pierwszy od pięciu lat.

Naklejki, które zmieniły zasady gry

W poniedziałek Marek zamówił kody QR. Rozważał trzy opcje: grawerowanie numerów, zwykłe etykiety z numerami, kody QR. Dla firmy budowlanej wybór był oczywisty.

Grawerowanie jest trwałe, ale czasochłonne i nieodwracalne. Etykiety z numerami wymagają ręcznego wyszukiwania w bazie — kto ma czas sprawdzać tabelkę z pięciuset pozycjami? Kody QR skanuje się telefonem. Jedna sekunda i masz pełną historię narzędzia.

Wskazówka

Na budowie używaj etykiet laminowanych lub metalowych. Papierowe nie przetrwają miesiąca w kurzu i wilgoci.

Marek naklejał kody w miejscach chronionych — boczna część obudowy, przy tabliczce producenta, na rękojeści od spodu. Unikał miejsc, które się nagrzewają, ścierają lub są regularnie czyszczone.

Oklejenie 500 narzędzi zajęło mu trzy wieczory. Ale od tego momentu każde narzędzie w firmie miało tożsamość.

"Ta wiertarka jest Twoja, Kowalski"

Marek wiedział, że naklejki bez procedur to tylko kolorowe ozdoby. Potrzebował zasad — kto wydaje narzędzia, jak długo można je mieć, co zrobić przy uszkodzeniu, jak zgłosić zagubienie.

Ale najważniejszą zasadę sformułował w jednym zdaniu: każde narzędzie ma właściciela.

Pracownik, który wie że konkretna wiertarka WB-015 jest przypisana do niego — na niego, z imienia i nazwiska — zaczyna o nią dbać. Odkłada na miejsce. Zgłasza uszkodzenia od razu. Pilnuje, żeby nikt nie "pożyczył" bez jego wiedzy.

To nie była kwestia braku zaufania. To była kwestia jasnych reguł. Gdy wszyscy wiedzieli, że "ta wiertarka jest Kowalskiego", znikał problem "a kto to ostatnio brał". Ile razy słyszałeś to pytanie u siebie?

Marek przygotował proste spotkanie z ekipą. Piętnaście minut. Wyjaśnił zasady, rozdał przypisania. Żadnych gróźb, żadnych kar. Po prostu: "to jest Twoje, odpowiadasz za to".

Reakcja pracowników go zaskoczyła. Nie było oporu. Było coś bliższego uldze — wreszcie ktoś ustalił reguły.

Telefon zamiast zeszytu

Marek miał wcześniej zeszyt w magazynie. Wiedział, że nie działa — ale myślał, że to wina ludzi. "Nie chce im się zapisywać." Dopiero po wdrożeniu systemu zrozumiał, że to wina narzędzia, nie ludzi.

Pracownik na budowie nie pojedzie do biura żeby wpisać pobranie. Nie zrobi tego nawet jeśli biuro jest obok — "bo zaraz oddam".

Excel na dysku sieciowym? Lepszy, ale kto zaktualizuje arkusz na budowie bez laptopa? Kto sprawdzi gdzie jest narzędzie nie mając dostępu do firmowej sieci?

Marek potrzebował systemu, który działa na telefonie. Pracownik skanuje kod QR, klika "pobieram" — gotowe. Trzy sekundy. Wszystko powyżej to bariera, przez którą ludzie nie przejdą.

Dobry system pokazywał mu też historię — kto miał narzędzie wcześniej, ile razy było w serwisie, kiedy kupione. Te informacje ratowały go, gdy trzeba było rozstrzygnąć kto odpowiada za uszkodzenie.

"Trzy sekundy" — powtarzał Marek. "Tyle musi trwać rejestracja. Wszystko dłużej i ludzie odpuszczą."

Budowa to nie biuro — i system musi to rozumieć

Firma budowlana ma wyzwania, których nie ma fabryka. Marek miał narzędzia rozrzucone po czterech lokalizacjach — magazyn główny, trzy busy, dwie aktywne budowy. System musiał pokazywać nie tylko "kto ma", ale też "gdzie jest".

Warunki na budowie są ekstremalne. Kurz, wilgoć, upadki, praca na zewnątrz. Etykiety musiały to wytrzymać — dlatego Marek wybrał laminowane, nie papierowe. Telefony kazał nosić w futerałach, bo inaczej padną po tygodniu.

I jeszcze jedno. Rotacja pracowników w budowlance jest wysoka. Pracownicy sezonowi przychodzą i odchodzą. Marek potrzebował systemu na tyle prostego, żeby nowy człowiek ogarnął go w dziesięć minut. Bez szkolenia, bez instrukcji, bez "poczekaj, pokażę Ci jak to działa".

System na telefonie z QR to spełniał. Nowy pracownik dostawał telefon, skanował kod na narzędziu i widział wszystko. Bez pytań, bez tłumaczenia.

Pół roku później — cisza zamiast chaosu

Spotkałem Marka w październiku, pół roku po wdrożeniu. Zapytałem o wyniki.

Redukcja strat narzędzi: ponad 40% w pierwszym półroczu. Oszczędność dwóch-trzech godzin tygodniowo na samym szukaniu. Lepsza planowanie zakupów — Marek wiedział co ma i czego brakuje. Większa odpowiedzialność pracowników — wiedzieli że są rozliczani, ale w sposób, który nie wywoływał oporu.

Ale Marek nie mówił o liczbach. Mówił o czymś innym.

"Wiesz co jest najlepsze? Spokój. Koniec z porannym dzwonieniem 'a kto ma laser'. Koniec z kupowaniem czwartego egzemplarza bo nie wiem gdzie są trzy poprzednie. Koniec z kłótniami kto zgubił — system pamięta wszystko."

Jego firma nie kupiła od tamtego czasu ani jednego "zapasowego" narzędzia. Marek wiedział gdzie jest każda wiertarka, każdy laser, każda szlifierka.

Zacznij porządkować narzędzia

Toolero to system stworzony z myślą o firmach budowlanych. 14 dni za darmo.

Wypróbuj za darmo

Jeden krok na start

Nie musisz robić tego co Marek w jeden weekend. Zacznij od inwentaryzacji — sam ten krok otworzy Ci oczy na skalę problemu.

Policz wszystko, spisz, porównaj z tym co myślałeś że masz. Jeśli różnica jest mała — gratulacje, masz lepszy porządek niż większość firm budowlanych. Jeśli duża — przynajmniej wiesz z czym walczysz.

Następny krok to kody QR i podstawowy system. Kilkaset złotych na start. Jeśli tracisz jedno narzędzie miesięcznie, inwestycja zwraca się w kwartał.

Marek zaczął od czwartego lasera, którego nie musiał kupować. Ty możesz zacząć, zanim dojdzie do tego momentu.

MP
Michał PiotrowiczZałożyciel Toolero

Programista, który spędził lata budując systemy magazynowe i logistyczne dla firm produkcyjnych. Toolero powstało z prostej obserwacji — firmy wydają tysiące na narzędzia, ale nie mają pojęcia ile ich mają i gdzie one są.

Ewidencja narzędzi w firmie budowlanej - od czego zacząć? | Blog | Toolero