Toolero
Powrót do bloga

Jak nie zgubić narzędzi na budowie - 7 sprawdzonych metod

Narzędzia znikają na budowie? Poznaj 7 sprawdzonych sposobów na zabezpieczenie sprzętu budowlanego przed zgubieniem i kradzieżą. Praktyczne metody od zaraz.

Czytaj po angielsku
Narzędzia budowlane zabezpieczone na placu budowy

Piątek, szesnasta, budowa osiedla na obrzeżach Gdańska. Rafał stoi przy busie z listą zakupów w ręce. Trzecia szlifierka kątowa w tym kwartale. Drugi laser krzyżowy od maja. Wiertarka udarowa, która "była w busie, a teraz nie ma".

Rafał prowadzi firmę budowlaną od dziesięciu lat. Wie, ile kosztuje wyposażenie ekipy budowlanej — i ile kosztuje ciągłe uzupełnianie tego, co znika. Pewnego wieczoru usiadł z piwem i kalkulatorem. Chciał policzyć, ile narzędzi zgubił od początku działalności.

Wyszło 127 000 zł.

"Myślałem, że z 30 tysięcy" — powiedział, kręcąc głową. "Nie czujesz tego na bieżąco. Wiertarka tu, laser tam, szlifierka gdzieś. Każda rzecz z osobna to drobnostka. Ale przez dziesięć lat? Sto dwadzieścia siedem tysięcy."

Jak nie zgubić narzędzi na budowie — to pytanie, które Rafał zadawał sobie zbyt późno. Ale odpowiedzi, które znalazł, zmieniły jego firmę.

Dlaczego budowa zjada narzędzia

Budowa to idealne środowisko do gubienia rzeczy. Rafał to rozumiał — ale dopiero gdy rozłożył problem na czynniki pierwsze, zobaczył skalę.

Wiele lokalizacji. Ciągły ruch ludzi i sprzętu. Podwykonawcy wchodzący i wychodzący. Presja czasu. Brak stałego magazynu. I — co najważniejsze — nikt nie kradnie z premedytacją.

Mechanizm jest prostszy i bardziej ludzki.

Tomek, pracownik Rafała, bierze wiertarkę na trzecie piętro. Kończy robotę, schodzi na przerwę. Wiertarka zostaje. Darek ją widzi, bierze, przenosi na drugie piętro. Kończy, odkłada w rogu. Koniec dnia — wiertarka leży w rogu drugiego piętra. Nikt nie wie, że tam jest. Nikt jej nie szuka, bo "pewnie jest w busie".

Pomnóż to przez 20 narzędzi i 5 dni w tygodniu. Brzmi znajomo?

Skąd znikają narzędzia?

40% - zostawione na stanowisku pracy i zapomniane. 25% - "pożyczone" przez podwykonawców i niezwrócone. 20% - w busach i samochodach pracowników. 10% - uszkodzone i wyrzucone bez zgłoszenia. 5% - faktyczne kradzieże.

Rafał widział te liczby i wiedział, że kradzież to margines. Prawdziwy wróg to chaos. A z chaosem nie walczy się straszeniem — walczy się systemem.

Pierwsza decyzja — każde narzędzie ma właściciela

Rafał nie próbował wdrożyć siedmiu rzeczy naraz. Zaczął od jednej zasady, najprostszej i — jak się okazało — najskuteczniejszej.

Każde narzędzie powyżej 300 zł przypisał do konkretnej osoby. Nie do ekipy, nie do budowy — do człowieka z imienia i nazwiska.

Tomek dostał wiertarkę WU-015. Od tego momentu to była jego wiertarka. Odpowiadał za nią materialnie — na podstawie protokołu wydania narzędzi, zgodnie z zasadami odpowiedzialności materialnej pracownika. Wiedział, że na koniec dnia musi ją mieć.

Efekt był natychmiastowy.

Pracownicy zaczęli pilnować "swoich" narzędzi. Nie dlatego, że bali się kary — dlatego, że wiedzieli, że to ich sprawa. "Pożyczanie" nie zniknęło, ale zmieniło charakter. Tomek pożyczał Darkowi wiertarkę, ale pilnował zwrotu. Bo to jego wiertarka. Wcześniej była niczyja — i niczyja znikała.

Jedno spotkanie z ekipą. Zero złotych. Straty spadły o połowę w pierwszym miesiącu.

Nawyk, który kosztuje pięć minut dziennie

Zmotywowany pierwszym sukcesem, Rafał dodał drugą zasadę: codzienna kontrola na koniec zmiany.

Pięć minut przed końcem dnia — szybki przegląd. Każdy pracownik sprawdza "swoje" narzędzia. Brakuje czegoś? Szukamy teraz, gdy wszyscy są na miejscu, a nie rano, gdy ten, kto wie, jest już na innej budowie.

Rafał wiedział, że to musi być nawyk, nie jednorazowa akcja. Przez pierwszy tydzień kierownik przypominał. W drugim — pracownicy robili to sami. W trzecim — to był po prostu element dnia, jak sprzątanie stanowiska.

"Najważniejsze — nie karzę za brak" — tłumaczył mi Rafał. "Karzę za niezgłoszenie. Jeśli Tomek wie, że zgubił wiertarkę i milczy — to problem. Jeśli zgłosi od razu — szukamy. Zwykle się znajduje."

Naklejka, która zmienia psychologię

Po dwóch miesiącach Rafał poszedł o krok dalej. Zamówił naklejki z kodami QR. Sto sztuk za 120 zł. Oklejanie zajęło mu sobotnie popołudnie.

QR robi dwie rzeczy naraz. Po pierwsze — praktyczną. Skan telefonem pokazuje: czyje to narzędzie, kiedy pobrane, gdzie powinno być. Po drugie — psychologiczną. Narzędzie z kodem QR wygląda na "śledzone".

Podwykonawca, który mógłby "zapomnieć" oddać anonimową szlifierkę, dwa razy się zastanowi przy szlifierce z kodem i wyraźnym numerem ewidencyjnym.

Gdzie naklejać QR na budowie

Używaj laminowanych etykiet - papierowe nie przetrwają tygodnia. Naklejaj na bocznej części obudowy, przy tabliczce producenta lub od spodu rękojeści. Unikaj miejsc narażonych na ścieranie, nagrzewanie i kontakt z rozpuszczalnikami.

Koszt etykiet QR to 50-150 zł za 100 sztuk. Jedna zgubiona szlifierka kosztuje 600-1 500 zł. Matematyka jest jednoznaczna.

Kontener, podwykonawcy i puszka farby

Na swojej największej budowie — osiedle 48 mieszkań — Rafał poszedł na całość. Postawił zamykany kontener narzędziowy. Narzędzia wychodziły rano, wracały wieczorem. Każde wyjście i wejście rejestrowane. Jeden pracownik odpowiadał za kontener i wiedział, co jest na zewnątrz i u kogo.

Straty na tej budowie: zero narzędzi w osiem miesięcy. Na budowach bez kontenera — cztery, pięć sztuk miesięcznie jak zwykle.

To wymaga jednego dodatkowego etatu. Ale przy narzędziach za 200 000 zł na budowie, koszt magazyniera był wielokrotnie niższy niż roczne straty.

Z podwykonawcami Rafał ustalił trzy zasady. Pierwsza: pracują swoimi narzędziami. Jeśli potrzebują naszego — formalny protokół wydania z podpisem i terminem zwrotu. Druga: przy większych ekipach wyznaczam jedną osobę kontaktową. Nie "firma XYZ pożycza" — "Jan Nowak z firmy XYZ pożycza i Jan Nowak odpowiada za zwrot". Trzecia — i ta działa najlepiej: rozlicz się przed ostatnią fakturą. Nie płać ostatniej transzy dopóki narzędzia nie wrócą.

"To jedyny język, który naprawdę działa w relacjach biznesowych" — śmiał się Rafał.

A farba? Rafał pomalował wszystkie swoje narzędzia na jaskrawy zielony. Stara metoda, ale skuteczna. Jaskrawozielona szlifierka w szarym magazynie rzuca się w oczy. Trudniej ją "pomylić" z własną. Trudniej wziąć "przypadkiem". Trudniej sprzedać.

Puszka farby i godzina czasu. Żadnej technologii.

Centrum dowodzenia — system, który łączy wszystko

Każda z tych metod działała osobno. Ale Rafał szybko zauważył, że razem potrzebują centrum — miejsca, gdzie wszystko się łączy.

System ewidencji online połączył mu wszystko: przypisanie narzędzi do osób, kody QR, historię wydań i zwrotów, automatyczne powiadomienia o brakach. Rafał otwierał telefon i widział: 47 narzędzi na budowie A, 32 na budowie B, 15 w magazynie. Wiertarka WU-015 u Tomka od wtorku. Laser WL-003 powinien wrócić wczoraj — system wysłał SMS.

Ile razy szukałeś narzędzia, które leżało w busie kolegi na innej budowie?

Efekt połączenia metod

Sama ewidencja cyfrowa redukuje straty o 30-40%. Ewidencja + przypisanie odpowiedzialności + codzienna kontrola = redukcja o 70-90%. Rafał po wdrożeniu wszystkich siedmiu metod obniżył roczne straty z ~13 000 zł do ~1 200 zł.

Koszt, o którym nikt nie mówi

Pewnego dnia zaginęła szlifierka za 800 zł. Rafał — już po wdrożeniu systemu, ale na budowie, gdzie jeszcze nie stosował wszystkich metod — postanowił policzyć prawdziwy koszt.

Szlifierka: 800 zł. Ale to nie wszystko.

Kierownik szukał pół godziny, dwóch pracowników po piętnaście minut — godzina pracy za 150 zł. Przestój, bo ktoś czekał na tę szlifierkę — 200 zł. Jazda do sklepu po nową — 100 zł. Obsługa administracyjna — 50 zł.

Realna strata za "zagubioną szlifierkę za 800 zł": 1 300 zł.

Pomnóż przez dwa-trzy zgubienia miesięcznie i dwanaście miesięcy. Te ukryte koszty zaginionych narzędzi potrafią pochłonąć budżet całego roku.


Jeśli chcesz połączyć przypisania, kody QR i kontrolę wydań w jednym miejscu — sprawdź Toolero. 14 dni za darmo, bez karty kredytowej.

Rok później — Rafał liczy inaczej

Rafał nie wdrożył wszystkich siedmiu metod na raz. Zaczął od dwóch — przypisanie odpowiedzialności i codzienna kontrola. Kosztowało go to zero złotych i jedno spotkanie z ekipą.

Po miesiącu straty spadły o połowę. Dodał kody QR i system ewidencji. Po kolejnych dwóch miesiącach — kontener na największej budowie i zasady dla podwykonawców. W pół roku zamknął cały system.

Dziś Rafał traci narzędzia za około 100 zł miesięcznie. Rok wcześniej — za ponad 1 000 zł.

"127 tysięcy w dziesięć lat" — powtarza czasem, gdy ktoś pyta dlaczego tyle uwagi poświęca narzędziom. "Gdybym zaczął od pierwszego roku, miałbym dodatkowy bus i pełen magazyn. Ale lepiej zacząć teraz niż liczyć straty za kolejną dekadę."

Na Twojej budowie też znikają narzędzia. Pytanie nie brzmi czy — brzmi ile. I czy jutro rano chcesz dalej szukać lasera, który "pewnie jest w busie".

MP
Michał PiotrowiczZałożyciel Toolero

Programista, który spędził lata budując systemy magazynowe i logistyczne dla firm produkcyjnych. Toolero powstało z prostej obserwacji — firmy wydają tysiące na narzędzia, ale nie mają pojęcia ile ich mają i gdzie one są.

Jak nie zgubić narzędzi na budowie - 7 sprawdzonych metod | Blog | Toolero