Nie potrzebujesz oprogramowania, żeby zacząć śledzić sprzęt firmowy. Potrzebujesz zeszytu. Albo Excela. Albo tablicy na ścianie magazynu. Najlepsza ewidencja to ta, którą faktycznie prowadzisz — a nie ta, za którą płacisz 200 zł miesięcznie i której nikt nie otwiera. Ten poradnik pokaże Ci trzy metody, które działają bez żadnego systemu. Krok po kroku, z konkretnymi szablonami.
Kiedy metody ręczne wystarczają
Ręczna ewidencja sprawdza się w konkretnych warunkach. Masz do 80-100 pozycji sprzętu. Jedna, maksymalnie dwie osoby zarządzają wydaniami. Sprzęt nie krąży między wieloma lokalizacjami. Nie potrzebujesz historii — interesuje Cię stan bieżący: co masz, gdzie jest, kto odpowiada.
Jeśli to opis Twojej firmy — dedykowany system może być przesadą. Firmy budowlane z pięcioma pracownikami, warsztaty rzemieślnicze, małe ekipy remontowe — setki takich firm prowadzą porządną ewidencję na papierze i dobrze im z tym.
Klucz nie leży w narzędziu. Leży w konsekwencji. Zeszyt aktualizowany codziennie jest wart więcej niż oprogramowanie, do którego nikt nie zagląda.
Metoda 1: Zeszyt papierowy
Najprostsza metoda. Bez internetu, bez prądu, bez kompetencji technicznych. Kupiłeś zeszyt A4 w kratkę za 8 zł — masz system ewidencji.
Jak to ustawić
Przygotuj zeszyt z twardą okładką — miękki rozpadnie się po miesiącu w warsztacie. Podziel go na dwie sekcje.
Sekcja 1: Rejestr sprzętu. Każda strona to jedna kategoria (elektronarzędzia, pomiarówka, maszyny). Dla każdej pozycji zapisz:
- Numer inwentarzowy (np. EN-001, EN-002)
- Nazwa i model (nie "wiertarka" — "Bosch GBH 2-28 F")
- Numer seryjny
- Data zakupu
- Wartość zakupu
- Stan (sprawne / do przeglądu / w naprawie)
Sekcja 2: Dziennik wydań. Tu zapisujesz ruch sprzętu. Każdy wpis to jeden wiersz:
Data | Nr inwent. | Kto pobrał | Podpis | Data zwrotu | Podpis przy zwrocie
Podpis to kluczowy element. Pracownik, który podpisał się pod pobraniem, jest odpowiedzialny za sprzęt. To nie biurokracja — to ochrona obu stron.
12.03 | EN-007 | Kowalski Jan | [podpis] | 14.03 | [podpis] 12.03 | PM-003 | Nowak Adam | [podpis] | — | — Pusty zwrot oznacza, że sprzęt jest nadal w terenie. Cotygodniowy przegląd pustych zwrotów to Twój system alertów.
Kiedy zeszyt się sprawdza
Na budowie, gdzie nie ma internetu. W małym warsztacie, gdzie właściciel wydaje sprzęt osobiście. W ekipie do pięciu osób, gdzie wszyscy wracają do tego samego magazynu.
Kiedy przestaje wystarczać
Zeszyt ma jedną poważną wadę — nie da się w nim szukać. Kiedy masz 60 pozycji sprzętu i chcesz sprawdzić, kiedy ostatnio serwisowałeś szlifierkę EN-023, musisz przekartkować pół zeszytu. Przy pięciu pozycjach to 10 sekund. Przy sześćdziesięciu — kwadrans.
Druga wada: zeszyt istnieje w jednym egzemplarzu. Jeśli magazynier jest na urlopie, a zeszyt zamknięty w jego szufladzie — nikt nie wie, kto ma jaki sprzęt. I jeśli zeszyt zginie, znika cała ewidencja. Zrób zdjęcie każdej zapisanej strony raz w tygodniu. To Twoja kopia zapasowa.
Trzecia: brak analiz. Zeszyt nie powie Ci, który sprzęt najczęściej się psuje, ile wydajesz na naprawy, ani kto najdłużej trzyma narzędzia. Do tego potrzebujesz czegoś, co liczy.
Metoda 2: Excel lub Google Sheets
Krok wyżej. Nadal darmowy (lub prawie), ale z możliwością filtrowania, sortowania i podstawowej automatyzacji. Jeśli ktokolwiek w firmie ogarnia Excela na poziomie tabel i formuł — ta metoda daje dużo za darmo.
Jak zbudować arkusz
Stwórz plik z trzema zakładkami.
Zakładka 1: Rejestr sprzętu. Kolumny:
| Nr inwent. | Nazwa | Model | Numer seryjny | Kategoria | Lokalizacja | Przypisany do | Data zakupu | Wartość | Stan |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| EN-001 | Wiertarka udarowa | Bosch GBH 2-28 F | 3 611 B67 ... | Elektronarzędzia | Magazyn | — | 2023-03-15 | 1 850 zł | Sprawne |
| EN-002 | Szlifierka kątowa | Makita GA5030 | 0812... | Elektronarzędzia | Budowa Wrocław | Kowalski J. | 2024-01-20 | 650 zł | Sprawne |
Dodaj filtrowanie do wiersza nagłówka (Ctrl+Shift+L). To zmienia arkusz z listy w narzędzie wyszukiwania. Jednym kliknięciem filtrujesz: pokaż mi wszystko co jest "W naprawie". Albo: pokaż mi cały sprzęt przypisany do Nowaka.
Zakładka 2: Dziennik wydań. Kolumny:
| Data wydania | Nr inwent. | Nazwa sprzętu | Kto pobrał | Planowany zwrot | Data zwrotu | Uwagi |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 2025-03-12 | EN-007 | Laser krzyżowy | Kowalski J. | 2025-03-19 | 2025-03-14 | — |
| 2025-03-12 | PM-003 | Niwelator | Nowak A. | 2025-03-26 | — | Budowa Kraków |
Zakładka 3: Serwis i przeglądy. Kolumny:
| Nr inwent. | Data serwisu | Rodzaj | Wykonawca | Koszt | Następny przegląd | Uwagi |
|---|---|---|---|---|---|---|
| EN-001 | 2025-02-10 | Przegląd okresowy | Serwis Bosch | 280 zł | 2025-08-10 | Wymienione szczotki |
Trzy formuły, które Ci się przydadzą
Nie musisz być specjalistą od Excela. Te trzy formuły wystarczą:
Ile sprzętu jest aktualnie wydane? W zakładce wydań, policz wiersze gdzie data zwrotu jest pusta:
=COUNTBLANK(F2:F500) (gdzie F to kolumna "Data zwrotu")
Ile jest wart cały sprzęt? W zakładce rejestru:
=SUM(I2:I500) (gdzie I to kolumna "Wartość")
Czy coś jest przeterminowane? Formatowanie warunkowe — zaznacz kolumnę "Planowany zwrot", ustaw regułę: jeśli data jest wcześniejsza niż dzisiaj, podświetl na czerwono. Otwierasz arkusz rano, czerwone wiersze to sprzęt, który powinien już wrócić.
Jeśli kilka osób ma edytować arkusz, wybierz Google Sheets. Działa w przeglądarce, kilka osób może pisać naraz, historia zmian zapisuje się automatycznie. Excel lepiej radzi sobie z dużymi zbiorami danych i bardziej zaawansowanymi formułami — ale przy ewidencji do 200 pozycji różnica jest zerowa.
Co śledzić — minimum vs maksimum
Minimum (jeśli masz mało czasu): numer, nazwa, kto ma, stan. Cztery kolumny. Aktualizacja zajmuje minutę dziennie. Lepsze to niż nic.
Optymalnie: pełny rejestr jak wyżej plus dziennik wydań. Dodajesz może 10 minut dziennie, ale wiesz nie tylko co masz, ale też gdzie to jest i kto odpowiada.
Maksimum: trzy zakładki plus zdjęcia, dokumenty gwarancyjne i harmonogram przeglądów. Pełny obraz — ale wymaga dyscypliny. Jeśli nie masz wyznaczonej osoby do prowadzenia, nie startuj od maksimum. Zacznij od minimum i rozbudowuj, gdy poczujesz, że brakuje danych.
Gdzie Excel się zatyka
Excel nie zmusza do aktualizacji. Jeśli pracownik weźmie wiertarkę i nie powie magazynierowi, arkusz tego nie wie. System z kodami QR wymusza skan przy pobraniu. Excel wymaga dyscypliny.
Przy wielu użytkownikach zaczynają się problemy z wersjami. Kto ma aktualny plik? Który jest nowszy? Dlaczego brakuje dwóch wierszy, które wczoraj były? Google Sheets rozwiązuje część tych problemów, ale nie wszystkie.
I najważniejsze: Excel nie wysyła przypomnień. Termin przeglądu minął tydzień temu? Sprzęt nie wrócił od dwóch tygodni? Musisz to sprawdzać ręcznie. Codziennie. I pewnego dnia zapomnisz.
Metoda 3: Tablica fizyczna / shadow board
Metoda stara jak świat, ale nadal skuteczna w jednym konkretnym scenariuszu: stacjonarny warsztat lub magazyn, gdzie sprzęt wraca na koniec dnia w to samo miejsce.
Jak to ustawić
Shadow board to tablica (sklejka, płyta perforowana, metalowy panel) z obrysami narzędzi albo hakami i etykietami. Każde narzędzie ma swoje miejsce. Jeśli miejsce jest puste — od razu widzisz, czego brakuje.
Do tego dodaj tabelę wydań na ścianie obok. Kartonowa tablica z siatką: wiersze to narzędzia, kolumny to dni tygodnia. Pracownik bierze wiertarkę — wpisuje swoje nazwisko w odpowiednie pole. Oddaje — wymazuje.
Brzmi prymitywnie. Ale w warsztacie z dziesięcioma narzędziami i trzema pracownikami działa lepiej niż jakikolwiek arkusz. Dlaczego? Bo jest fizyczna. Nie musisz otwierać laptopa. Nie musisz pamiętać o aktualizacji. Puste miejsce na tablicy krzyczy do Ciebie: "czegoś tu brakuje."
Kiedy działa
W stacjonarnych warsztatach: stolarnia, ślusarnia, lakiernia. Na halach produkcyjnych — szczególnie w metodologii 5S, gdzie shadow board jest standardem. W małych magazynach narzędziowych, gdzie jeden magazynier wydaje sprzęt.
Kiedy nie działa
Gdy sprzęt wyjeżdża na budowy i wraca za dwa tygodnie. Gdy masz trzy lokalizacje. Gdy narzędzia są za duże na tablicę. Tablica jest kontrolą wizualną, nie systemem ewidencji. Pokazuje co jest na miejscu, ale nie powie Ci, że szlifierka EN-012 jest na budowie w Krakowie u Kowalskiego od dziesięciu dni.
Kiedy ręczne metody przestają wystarczać
Żadna metoda ręczna nie jest wieczna. W pewnym momencie firma dorasta do punktu, w którym papier i Excel już nie nadążają. Oto uczciwe sygnały, że jesteś w tym miejscu.
Spędzasz ponad 2 godziny tygodniowo na aktualizacji. Dwie godziny to próg bólu. Poniżej — ręczna ewidencja jest tańsza niż jakikolwiek system. Powyżej — system zaczyna się zwracać.
Tracisz sprzęt mimo prowadzenia ewidencji. Arkusz mówi "magazyn", a narzędzia nie ma. Jeśli to się zdarza regularnie, problem leży w tym, że ludzie nie aktualizują. A nie aktualizują, bo jest za dużo klikania. Warto się wtedy zastanowić, ile naprawdę kosztują zagubione narzędzia.
Więcej niż trzy osoby potrzebują dostępu do danych. Dwóch ludzi uzgodni między sobą kto aktualizuje. Przy pięciu — zaczyna się chaos wersji.
Potrzebujesz historii. Kto miał wiertarkę w zeszłym miesiącu? Ile razy laser był w serwisie? Jaki jest koszt utrzymania agregatu przez rok? Zeszyt i Excel mogą to teoretycznie przechowywać, ale znalezienie odpowiedzi wymaga godziny szukania. Jeśli te pytania padają często, potrzebujesz czegoś z wyszukiwarką.
Ludzie w terenie potrzebują informacji. Magazynier jest na urlopie, a kierownik budowy chce wiedzieć, czy niwelator jest dostępny. Przy ręcznej ewidencji odpowiedź brzmi: zadzwoń do biura i czekaj.
Jeśli rozpoznajesz trzy lub więcej z tych sygnałów, warto sprawdzić jak wybrać system ewidencji, który pasuje do Twojej firmy.
Zacznij od tego, co masz pod ręką
Najgorsza ewidencja to brak ewidencji. Zeszyt za 8 zł jest nieskończenie lepszy niż doskonały system, którego nie masz.
Jeśli nie wiesz od czego zacząć — zacznij od inwentaryzacji. Policz co masz. Spisz. A potem wybierz metodę: zeszyt, Excel czy tablicę. Dopasuj do tego, jak pracuje Twoja firma, ilu masz ludzi i jak często sprzęt się przemieszcza.
Nie musisz robić wszystkiego na raz. Zacznij od rejestru sprzętu — samej listy co masz. Potem dodaj dziennik wydań. Potem przeglądy i serwisy. Buduj stopniowo, nie od razu.
I nie przejmuj się, że to "nie profesjonalne". Firma z zeszytem, który jest aktualizowany codziennie, ma lepszą kontrolę niż firma z oprogramowaniem za 500 zł miesięcznie, do którego nikt nie zagląda od trzech tygodni.
Liczy się nawyk, nie narzędzie.
Jeśli z czasem poczujesz, że arkusz nie nadąża za firmą, Toolero pozwala przenieść ewidencję do systemu w jeden dzień. 14 dni za darmo, bez karty kredytowej.



